Gwiazdy też potrzebują sobowtórów

Sobowtóry gwiazd z reguły żyją w zgodzie ze swoimi oryginałami, czasem się nawet spotykają i wypowiadają się o sobie w samych superlatywach. Są jednak oczywiście wyjątki. Czasem gwiazdy nie aprobują tego, że ich „kopie” zarabiają tylko i wyłącznie na tym, że są do nich podobni. W Polsce mieliśmy jakiś czas temu skandal z udziałem Cezarego Pazury, który wytoczył proces swojemu sobowtórowi za to, że ten wziął udział w reklamie. Ostatnio słychać też było głosy niezadowolenia ze strony Maryli Rodowicz, która nie chciała pogodzić się tym, że jej sobowtór, czyli Sebastian Olejniczak-Brandt coraz lepiej radzi sobie na scenie muzycznej. Mimo że wcześniej aprobowała jego poczynania, teraz oskarżyła go o naruszanie dóbr osobistych i prawa do jej wizerunku, a jego występy nazywa nieuczciwą konkurencją. Tego typu sytuacje i konflikty między gwiazdą a sobowtórem należą jednak do rzadkości. Celebryci zdają sobie bowiem sprawę z tego, że czasem i im przyda się osoba do nich wyjątkowo podobna. Szczególnie aktorzy filmowi często potrzebują z pomocy swoich dublerów-sobowtórów, którzy za nich zagrają szczególnie niebezpieczne sceny. Ostatnio z pomocy bardzo podobnego do siebie dublera skorzystał Brad Pitt. Gwiazdor kręci obecnie w Glasgow film o zombie zatytułowany World War Z. W filmie nie brakuje niebezpiecznych i ryzykownych scen, dlatego Pitt nie chce ryzykować zdrowiem i zgodził się na udział sobowtóra.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.